23 września 2021 klasa 7b pod kierownictwem pani Kudlek i w towarzystwie pani Kulczyckiej udała się do Muzeum Wojska Polskiego, które mieści się na ulicy Powsińskiej w Warszawie.
Wyjechaliśmy o 09.00. Przedtem odbyła się jeszcze lekcja języka polskiego. Dojechaliśmy na miejsce około 09.20. Oprowadzał nas pan Robert Ryś, ojciec naszego kolegi z klasy, który pracuje w tym muzeum. Zaczęliśmy od części zewnętrznej. Przewodnik pokazywał nam samoloty. Była też broń przeciwlotnicza. Drzwi jednego samolotu były otwarte i mogliśmy zobaczyć, jak wygląda kabina pilota. Następnie oglądaliśmy czołgi i pan szczegółowo opowiadał nam o każdym z nich. Następnie przewodnik zaprowadził nas do wystawy w budynku muzeum. Widzieliśmy samochody wojskowe i czołgi, a także różne rodzaje ubiorów wojska polskiego podczas II wojny światowej. Na sam koniec pan zatrzymał się z nami przy mapie przedstawiającej międzywojenną Europę i szczegółowo objaśniał nam najważniejsze bitwy obrony Polski przed Niemcami we wrześniu 1939 roku. Wtedy poszliśmy na upragniony przez całą klasę grill. Przeszliśmy z tego budynku do innego, w którym miał być nasz obiad. W oczekiwaniu na usmażenie się kiełbasy przyszedł do nas inny pan i opowiadał nam ciekawie oraz bardzo szczegółowo o tym, jak wyglądały kawiarenki w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Pokazywał nam, jak wyglądała wtedy zastawa stołowa. Widzieliśmy też stary syfon, a także stutrzydziestoletni rosyjski talerz. Ten pan pokazywał też, jak była wtedy robiona herbata. Jako że Wiktor miał tego dnia urodziny, dostał herbatę z imbirem, cytryną i konfiturą borówkową. Na początku nie bardzo chciał to pić, ale później wypił i powiedział, że była dobra. Filip natomiast poprosił o kawę i dostał ją. Kiełbasa była bardzo dobra. Po obiedzie pan, który pracował przy grillu, zaproponował chłopcom, czy nie chcą wejść do kabiny samolotu, który wcześniej tylko oglądali. Oczywiście wszyscy się zgodzili, przyłączyła się też jedna dziewczynka. Każdy po kolei wchodził, pan zamykał wejście i tłumaczył, jak samolot działał. Można było ruszać sterem kierunku i sterem wysokości. Później trzeba było już iść. Zdążyliśmy zobaczyć jeszcze oryginalny czołg ze znanego filmu: ,,Czterej pancerni i pies” i trzeba było już iść do autokaru. Wróciliśmy do Ząbek około godziny 14.30.
Wycieczka była bardzo udana. Dużo się dowiedzieliśmy i spędziliśmy miło czas. Polecam ją dla wszystkich na przyszłość.
Dominik, klasa VII b
